<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Podr po Warszawie"> 
<author_1=Wiech>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1953">
<month="6">
<date=1953-06-21>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Poniewa e z grubsza juemy si z Nowem wiatem oblecieli, moem skrci troszkie w lewo i przez ulice Ordynackie doskoczy chwilowo na Tamkie.
Zmusza nasz do tego t. zw. legida o zotej kaczce, ktra parset lat temu nazad miaa podobnie zwyczaj pywa po podziemnem jeziorze, znajdujcem si w piwnicach zamku niejakiego ksicia Ostrogskiego.
Zamek ten w pniejszem czasie przerobiony na Prosektorium Muzyczne do dzisiej w tem samem miejscu figuruje, i chocia szkopy go nam sfajczyli podczas powstania, teraz zostaje si nazad odbudowanem. Tylko patrzy jak nazad zaczn tam podrzuca nowych naszych Moniuszkw, Chopinw i inszych Panufnikw. Rzecz jasna, e zote kaczkie uwaamy za duy historyczny bajer czyli zalewanie kolejki, ale zmuszone jestemy tu c nie c o niej nadmieni, skoro ju jeeli nasze pradziadki ten puc  elektromonta wykompinowali.
Ot wic z tej kaczki by kawa cholery. Siedziaa na grubej forsie, ale nie chciaa jej udzieli nikomu na aden dobry cel, tylko na ochlej i rozrbkie.
Jeden wojskowy, duy kozak, wybra si kiedy do tej piwnicy, przykarauli kaczkie i mwi, eby mu odpalia pare zotych, bo jako szeregowiec suby czynnej jest mocno potrzebowski. A ta mu kwacze:
 I owszem, bierz ile chcesz zota i srebra, ale pod warunkiem, e wszystko wydasz na gaz, albo w inszy sposb rozbradziaysz.
No to wzi sto tysicy samemi winkami i poszed, jak to mwi w cug. Ale wtenczas taniocha bya niemoebna, Kameralnej ty po drodze nie byo, to zaczem wyda sto zotych, ju trzy razy w mamrze siedzia za zakcenie spokoju w pijanem widzie.
Ale jako tam z pomoc kolekw zaatwi si z t fors i zapycha do kaczki po nastpn rat. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
